czwartek, 20 października 2016

Zabójcze lekarstwa


Przedstawiam wystąpienie profesora Petera Gotzsche, które miało miejsce na Targach "Bliżej Zdrowia, Bliżej Natury" we wrześniu 2015 r. Peter Gotzsche jest autorem poczytnej książki pt.: Zabójcze lekarstwa, przetłumaczonej na 15 języków świata.

200 000 ludzi w USA umiera każdego roku z powodu lekarstw. Lekarstwa są trzecią przyczyną umieralności w USA. Pierwsze miejsce zajmują choroby serca i rak, trzecie miejsce zajmują leki. 

Szczególnie niebezpieczne są leki przeciwbólowe i antydepresyjne. 

Zdaniem profesora Petera Gotzsche, wielu chorych ludzi zdrowieje po odstawieniu lekarstw. Odwołam się w tym miejscu do własnego doświadczenia. 
Za pierwszym razem opiekowałem się moją 93 letnią babcią. Puchła i woda podchodziła do serca. Trafiła do szpitala i faktycznie pod ich wpływem babcia przestała się dusić, a woda ustąpiła. To jeden z wielu powodów, dla których twierdzę, że obecna medycyna potrafi często pomóc, gdy grozi nam śmierć. Niestety nie potrafi leczyć chorób, ale potrafi podtrzymywać przy życiu przez zmniejszanie najgorszych objawów. Kluczowe w moich zwierzeniach jest to, że kiedy wezwałem pogotowie, to lekarz pierwsze o co spytał, to czy pacjentka bierze leki. Odpowiedziałem, że tak i wówczas zażądał by je pokazać. Zdziwiłem się że muszę je pokazywać, ale lekarz wyjaśnił mi że ludzie nie biorą leków. Wówczas nie zrozumiałem o co chodziło, ale sytuacja powtórzyła się kilka lat później, gdy moja teściowa miała zagrożenie, że serce przestanie pracować. Możemy nazwać to atakiem, bo wówczas tak to odebraliśmy. 

Teściowa miała wcześniej silną biegunkę, która nawracała trzykrotnie. Przestała więc na kilka dni brać leki, ponieważ podejrzewaliśmy, że to może być ich wina. Faktycznie biegunka ustąpiła. Jednak w tym czasie ktoś mi podesłał artykuł z Nowej Trybuny Opolskiej gdzie pisało, iż w naszej wiosce woda w kranie jest skażona bakterią coli (jednak warto mieć filtr do wody). Wówczas stało się wszystko jasne, ponieważ teściowa czasem leki popijała woda z kranu. Jednak teściowa nie chciała brać leków ponieważ po ich odstawieniu czuła się dobrze. Wzięła tylko na serce tabletkę i krople. Jednak nabrał wigoru i wyglądało na to że jest dobrze, aż do momentu tego ataku czyli osłabienia serca. Pani z pogotowia pierwsze o co spytała po zbadaniu to czy pacjentka bierze regularnie leki. Powiedziałem ze zrobiła sobie kilka dni przerwy, a lekarka zasugerował że to może być przyczyną obecnych problemów. 

W tym momencie zadrżałem, bo poczułem się winny, dobrze że moja żona zauważyła że przecież na serce brała leki tylko innych nie brał. Lekarz stwierdziła że to za mało. Podejrzewam, że ten fakt został odnotowany w kartotece. Teściowa poszła do szpitala gdzie podtrzymano ją przy życiu i odsyłając do domu lekarz stwierdził że nic więcej nie może pomóc teraz my tylko musimy dbać by regularnie brała leki. W tym momencie faktycznie uznałem że lepiej się nie sprzeczać i dawać wszystkie leki teściowej. 

Dopiero po jakimś czasie dopadła mnie refleksja, że przecież ludzie umierają obojętnie czy biorą leki czy nie biorą. Czy ktoś biorący regularnie leki nigdy nie umrze? Oczywiście umrze może nawet szybciej, ale oficjalna propaganda wówczas brzmi „zrobiliśmy co w naszej mocy, widocznie nie można było już nic zrobić”. Kiedy natomiast pacjent nie bierze leków to narracja jest zupełnie inna, „umarł bo nie brał leków”. To jest oczywista manipulacja. Jednak my ludzie nie znający się na medycynie i nie potrafiący odróżnić gdzie jest granica między pomaganiem a szkodzeniem i jaka jest prawdziwa przyczyna śmierci, wpadamy w panikę i rozpacz bo przecież chcemy ratować naszą bliską osobę. Postanawiamy więc wyłączyć myślenie i robić co karzą dystrybutorzy leków. Co się stanie to się stanie ale przynajmniej nikt nas o nic nie oskarży. 

A teraz finał całej tej opowieści o mojej teściowej. Załatwiliśmy jej kilka dni w specjalnym szpitalu gdzie zrobiono jej serię badań po których lekarka wyjaśniła mi że największy problem mojej teściowej to tarczyca i prawdopodobnie ona była powodem wspomnianego wcześniej ataku. Lekarze więc leczyli ją niekoniecznie trafnie dobierając leki. Po szpitalu nastąpiło kilka zmian w recepcie. Teściową zabierałem z przykazem by jak najszybciej skontaktować się z endokrynologiem. Łatwo powiedzieć trudniej wykonać, ale to już jest historia do opowiedzenia innym razem. 

Kiedy wezwiecie pogotowie, a lekarz spyta „czy pacjentka brała regularnie lekarstwa” to proponuję odpowiedzieć zgodnie z prawdą. „Tak, ale widocznie nie wiele są warte skoro spotykamy się w tych okolicznościach”. Lekarze są przeszkoleni by zadawać nam to pytanie, może nawet są nieświadomi wpływy jaki ma to pytanie na nas wywrzeć, czyli żebyśmy bez zadawania pytań robili co lekarz karze. Jeśli jednak lekarze spotkają się z taką odpowiedzią jak zaproponowałem to może sami włączą swoje myślenie? Mamy coraz więcej mądrych lekarzy, ale ciągle za mało by naprawdę zadbać o nasze zdrowie, a nie o zyski firm farmakologicznych. Zapraszam do zapoznania się z faktami na temat farmakologi zawartymi w Biblii ale niestety przed nami ukrywanymi. Polecam temat „Farmakologia, oszustwo szatana”.

W Polsce ukazała się książka „Zabójcze lekarstwa” i o tej właśnie książce opowiada jej autor na poniższym filmie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz